Sady w gąszczu

Bogdan Terebecki od kilku lat prowadzi gospodarstwo ekologiczne. Rok temu na skutek zmiany przepisów dowiedział się, że na plantacji porzeczek ma za mało krzewów i nasadzenia trzeba uzupełnić.

Bogdan Terebecki, rolnik: nie wiem, w które miejsce? Trzeba by było całą plantację zlikwidować i na nowo zrobić. Jakbym nowy program zaczynał to można by było zaryzykować, ale program się za dwa lata kończy i to mi się nigdy nie zwróci.

Rolnik stanął przed trudnym wyborem. Nie dosadzenie krzewów oznacza utratę sporej części unijnych dotacji, a dosadzenie sankcje ze strony jednostek certyfikujących.

Dorota Metera, jednostka certyfikująca: prawidłowa agrotechnika to nie jest dosadzenia młodych sadzonek między stare istniejące krzewy.

Nowe rozwiązania zdaniem organizacji rolniczych są sprzeczne nie tylko z dobrą praktyką rolniczą, ale także z prawem.

Jan Krzysztof Ardanowski, doradca Prezydenta RP: wprowadzając nowe rozwiązania nie można rolników ekologicznych karać. Dopłaty, które były określone muszą być realizowane. Nie można zmieniać reguł realizacji programu w trakcie ich trwania.

Resort rolnictwa poszedł dalej i zmienił przepisy po raz kolejny. Projekt nowego rozporządzenia zamieszczono na stronach internetowych ministerstwa.

Zmieniał on nie tylko obsadę sadzonek na hektar, ale także dawał rolnikom czas na jej uzupełnienie do połowy maja tego roku. Problem w tym, że przepisy do tej pory nie weszły w życie. Dlatego rolnicy, którzy nie dosadzili krzewów dostali niższe dotacje.

Bogdan Terebecki, rolnik: ktoś po prostu robi na nas eksperymenty. Są ludzie po prostu niekompetentni. Nie wiedzą co się w terenie dzieje. Nie słuchają doradców rolniczych.

W końcu chyba posłuchali, bo nowe rozporządzenie ministra rolnictwa w sprawie minimalnej obsady ekologicznych upraw sadowniczych zaczną obowiazywać lada dzień.

Artur Ławniczak, wiceminister rolnictwa: Rada Ministrów przyjęła stosowne rozporządzenia, myślę że w ciągu kilku dni będzie już opublikowane i będzie działało. To jest tylko kwestia techniki, logistyki, publikacji.

A to oznacza, że producenci prędzej czy później dostaną niesłusznie zabrane dotacje. Polscy rolnicy mają szansę stać się liczącym graczem na rynku żywności ekologicznej. Tak się jednak nie stanie dopóki o tym co i jak produkować będą decydować unijne dotacje a nie prawa popytu i podaży.

 

Źródło: Agrobiznes